LuSsii

życzliwy. . .

Witajcie, chciałabym się troszeczkę pożalić. Nie wiem od czego zacząć. Zacznę od początku więc, któregoś dnia miałam pod opieką czwórkę dzieci. Bawili się bardzo grzecznie, aż w końcu przyszedł życzliwy sąsiad po pięćdziesiątce . Facet miał pretensje, z początku nie mialam pojęcia o co mu chodzi, aż do przyjazdu policji na moją posiadłość. Dowiedziałam się wtedy ze móaaj kochany i życzliwy sąsiad oskarżył mnie o bicie i znęcanie się nad dziećmi, co jest oczywiście nie prawdą. Sąsiad doniósł na policję z tego względu iż, pociechy miały ręce i nogi zawinięte w bandaże. Miały zawinięte dlatego że, bawili się w lekarzy. Życzliwy, kochamy sąsiad narobił mi tylko problemów. Sprawę umozyli po wcześniejszych przesłuchaniach mnie, męża, dzieci i oczywiście sąsiada. Jak dobrze mieć tak urokliwego sąsiada. Masakra.